http://snai.blog.onet.pl
Dodaję recenzję kolejnego bloga, ale szczerze mówiąc nie wiem, czy coś jeszcze tu napiszę. A jeżeli już, to nie mam pojęcia kiedyś. Brak czasu sprawia, że muszę wybrać albo to, albo Rywale. Wolę dokończyć Rywali. Wiem, że zgłosiło się do mnie sporo osób, ale chyba zbyt pochopnie założyłam blog z ocenami. Więc nie mam pojęcia, jak to będzie. Dzisiaj recenzja bloga Yukam, ponieważ bardzo zależało jej na tym.
I. Informacje ogólne
Blog istnieje od lutego 2010. Umieszczone zostały na nim dwa zakończone fanficki, trzeci jest w trakcie pisania. Oceniam głównie: JAK ROZSIAĆ CHAOS I ZNISZCZENIE NIE WYCHODZĄC Z DOMU - PORADNIK Z SERII "ZRÓB TO SAM".
Wygląd
Nie jest oczywiście najważniejszy, jednak jest kilka rzeczy, na które warto zwrócić uwagę, ponieważ wiele osób wyrabia sobie nastawienie do bloga właśnie po jego wyglądzie. Jeżeli pierwsze wrażenie jest pozytywne, tzn: wystrój stonowany, estetyczny, miła dla oka czcionka – może to zachęcić do czytania, jeżeli nie – może skutecznie zniechęcić.
Moim zdaniem zdecydowanie za duży obrazek w profilu. Po drugiej stronie, pod napisem „Uwaga!” wcale nie mniejsze dzieło przedstawiające scenę seksu. Wiem, że to opowiadanie yaoi i generalnie coś takiego tu pasuje, ale ja widzę to trochę z innej strony. Ta grafika rzuca się w oczy już z daleka, tym bardziej, że jest na wysokości tekstu, a nie w nagłówku, który od razu można przewinąć, tak więc blog ciężko czytać w miejscach, gdzie istnieje prawdopodobieństwo, że ktoś zajrzy przez ramię – chyba nie muszę tłumaczyć dlaczego. Do obrazka anty SasuSaku się nie czepiam, jest nawet zabawny, choć, Yukami, Twoi czytelnicy chyba nawet nie muszą czytać tego co jest pod obrazkiem, bo swoje nastawienie do paringu bardzo wyraźnie prezentujesz w fanfickach:)
Jasne tło, ciemne litery, co – jak już ostatnio wspomniałam - bardzo cenię, bo odwrotna konfiguracja to dla mojego wzroku męczarnia (a dodam, że ten póki co mam jeszcze dobry). Czcionka – w każdym rozdziale innej wielkości. To wygląda chaotycznie. W ostatnich notkach jest dość gruba i duża, powoduje to wrażenie toporności.
Tekst postrzępiony po bokach. Nie da się tego wyjustować? To by wyglądało zdecydowanie bardziej estetycznie. Poza tym, po co tyle enterów? Np.:
O reszcie lepiej nie wspominać, a Sasuke i tak nie dokonał oględzin wszystkich pól. Nie miał już do tego siły.
I nerwów.
Zwłaszcza nerwów.
Chciał żeby wszystko wróciło już do normy.
Chciał chodzić z Naruto na misje.
Cieszyć się, kiedy czasem podczas noclegu przysunie się do niego nieświadomie podczas snu.
Rzucać mu ukradkowe spojrzenia.
Przekomarzać się z nim.
A nawet żałować codziennie, że znów nie wykonał żadnego ruchu.
Byleby już nie było tych klonów, których oczy raziły pustką.
On chciał swojego Młotka.
Nie można każdego zdania czy myśli bohatera zaczynać od nowej linijki. To nie poezja, tylko proza. A prozę piszemy ciągiem (z uzasadnionymi wyjątkami rzecz jasna – np. epos).
Poruszanie się po blogu
Jest archiwum, jest szeroka lista, więc nie kłopot znaleźć dany rozdział.
Dodatki
Kilka standardowych dodatków, jak ramka „o sobie”(a więc uczysz się japońskiego, stąd tyle wtrąceń w tym języku), spis tekstów, linki i wspomniane archiwum. Oprócz tego, jo czym również już pisałam, zobrazowane, wychodzące na pierwszy plan ostrzeżenie yaoi i postulat anty SasuSaku – ale to już twoja sprawa, co chcesz mieć na blogu.
II. Tekst
Podoba mi się początek:
Ambicje. Jednocześnie pomoc przy osiągnięciu celu jak i droga do jego całkowitej utraty. Do czego zmierzam? Do pewnej historii, wbrew pozorom, raczej niezbyt poważnej, bo w tym wypadku ambicje przyniosły coś jeszcze innego: masę kłopotów. Kłopotów, które samoistnie się mnożyły.
Naprawdę bardzo udane określenie całego ficka, sama to wymyśliłaś?
Fabuła mnie zaciekawiła. O ile w pierwszym tekście wydawała mi się banalna, bo ile już czytałam blogów, gdzie Tsunade w ramach misji łączy ludzi w pary, o tyle w drugim okazała się dość oryginalna. Bardzo miło mnie więc zaskoczyłaś.
Świat przedstawiony osadzony w realiach mangowych, więc, jak można się domyślić, akcja rozgrywa się w Konoha. Chwilę po tym, gdy Sasuke i Naruto przekraczają próg wioski po udanej misji, życie mieszkańców osady zostaje przewrócone do góry nogami. Rozprzestrzenia się „pomarańczowa plaga” klonów, siejąc wszędzie chaos, zniszczenie i prawie powodując u biednego Uchiha załamanie nerwowe. No bo jak zakochany chłopak może pozostać przy zdrowych zmysłach, kiedy jest zmuszony wyrzucać z łóżka i spod prysznica coś, co przynajmniej z wyglądu i zachowania przypomina jego skrytą miłość? Ano jest tylko jedna rada. Dorwać oryginał!
Narracja
Miałam duże zastrzeżenie do pierwszego tekstu, gdyż było tam za dużo bezpośrednich myśli bohaterów - stanowiły one prawie połowę każdego rozdziału. Takie rzeczy można spokojnie wyrazić za pomocą narratora. W drugim ff było już o wiele lepiej. Jednak mam zastrzeżenia co do języka narratora – co tam robią wyrazy potoczne?
Tsunade była tego dnia uosobieniem wkurwienia.
Niejednokrotnie był już świadkiem takiego opieprzu.
Poza tym:
Czy to wszystko faktycznie sprawi, że będzie w stanie cokolwiek wyznać Młotkowi?
To przezwisko Naruto stosowane jest tylko i wyłącznie przez Sasuke, więc jak najbardziej pasuje w jego wypowiedziach, ale w narracji nie powinno go być (no chyba że byłyby to myśli bohatera).
Styl
Styl drugiego fanficka zdecydowanie przewyższa pierwszy. Jest lżejszy, barwniejszy. Jednak i tu nie obyło się bez zgrzytów.
Po pierwsze: często powtarzasz wyrazy w sąsiadujących zdaniach, np.:
Sasuke postanowił tego nie skomentować, bo dziewczynabyła jakoś nie na bieżąco… Może była zajęta swoim ukochanym?
Po drugie: do tej pory mam wrażenie, że wszędzie widzę trzykropki i określenie błękitnooki. Brrrr. Jaki z tego morał? Zdecydowanie nadużywasz trzykropka! Zdecydowanie nadużywasz słowa: błękitnooki! Istna plaga (już rozumiem, jak musieli się czuć mieszkańcy Kohoha po narutowym oblężeniu wioski:)) Jestem przekonana, że błękitnoooki występuje u Ciebie dużo częściej niż Naruto czy Uzumaki. Cały fanfick zdominowały określenia koloru oczu bohaterów, potem określenia koloru włosów, a dopiero gdzieś tam na końcu ostały się imiona i nazwiska.
Odnośnie do tego nieszczęsnego trzykropka, naprawdę niewielka (!) część przykładów.
- Czym jesteś zmęczony…?
Właściwie...trochę... martwił się.
Uchiha był ciekaw czy będzie ich więcej... bo skoro były już dwa to...
Tyle pytań…najbardziej rzeczowym było chyba to jaki w tym wszystkim jest sens.
Ciemnooki przyznawał się bez bicia, że nagi Naruto prezentował się naprawdę... cudownie... ale... ale to przecież nie zmienia faktu, iż to był tylko klon.
-Przyjdzie nam za to zapłacić... – Odezwała się w końcu roztrzęsiona kobieta. – Tsunade-sama znów narobi sobie długów... A ja będę musiała się zająć wysłaniem delegacji z wyjaśnieniami...
Kolejna sprawa:
Akcja jest osadzona w świecie mangowym, więc zwracaj uwagę na to, jak wyrażają się bohaterowie.
- Nie ma chuja, muszę się napić. – Mruknęła i po prostu wyszła, trzaskając drzwiami tak mocno, że omal nie wyleciały z zawiasów.
To kompletnie nie pasuje do kanonicznej Tsunade. Co innego, gdyby to było AU.
I na koniec, używanie tego samego przezwiska w dwóch językach.
- Jestem zmęczony tobą, Młocie. Mnóstwem Ciebie. – Odparł udręczonym głosem.
- Usuratonkachi. –Zaczął twardo, zatrzymując się i patrząc na niego uważnie.
Albo jedno, albo drugie. Jeżeli wolisz przetłumaczoną nazwę, nie stosuj jej w języku japońskim. I na odwrót.
Bohaterowie
Sasuke
Sasuke na początku zachowuje się jak Sasuke. Jeżeli coś czuje to skrzętnie to ukrywa, ma dość Narutowego cyrku i woli potrenować w odosobnieniu, bywa złośliwy i wredny. Jednak pod koniec nie podobają mi się to, że nagle staje się taki hmm... romantyczny i obnoszący się publicznie ze swoimi uczuciami? Jakoś mi to do niego nie pasuje.
Naruto
Naruto w większości sytuacji został przedstawiony tu świetnie. Oczywiście, w ponad połowie fanficka to jego klony grają główną rolę, ale i tak oddają one charakter blondyna. np. uczą młodych shinobi „zboczonych” technik, trenują z Lee, urządzają sobie sparingi czy zatrudniają siew Ichiraku (choć ja na miejscu właściciela, wiedząc o miłości Uzumakiego do ramenu, bałabym się chyba zostawić go w kuchni:)). Ale... No właśnie tu też jest „ale”. Również, jeżeli chodzi o Naruto, coś zaczęło mi zgrzytać w jego zachowaniu, tak jak w zachowaniu Sasuke.
Ale żeby nie być gołosłownym, przykład:
-Draaniuu!– wydarł się z góry. – Gdzie moja koszulka i bluza?! – Chyba wreszcie zechciał rozpocząć dzień.
Mina różowowłosej wyrażała czysty szok. Brunet już nie mogąc powstrzymać lekkiego uśmiechu, spojrzał na nią wyzywająco.
-Pewnie tam gdzie je z ciebie zdarłem. – odpowiedział na tyle głośno, by chłopak go usłyszał.
-Tak wiem, ale za cholerę nie pamiętam, gdzie to było! Czy ty naprawdę sądzisz, że byłem w stanie się na tym skupić?! – odwrzasnął, po czym, jedynie w spodniach,pojawił się na szczycie schodów i szczerząc się zbiegł po nich na dół.
Dla mnie ta scena była strasznie sztuczna. Sasuke, ten skryty Sasuke, z premedytacją zrobił takie przedstawienie przed Sakurą?
Sceny Yaoi
Jakoś ostatnio sama nie pisze takich scen i szczególnie też nie skupiam się na nich w fanfickach innych osób – dlatego wybacz, że nie będę się nad tym rozwodzić w recenzji.. Napiszę tylko, mimo że nie jestem ekspertem w tej dziedzinie: uważam, że scena yaoi wyszła dobrze. Zapewne dla wielu czytelników była idealnym ukoronowaniem tekstu, tym bardziej, że nie spieszyłaś się i stopniowo nakręcałaś atmosferę.
Błędy
- Hokage darła się w niebo głosy (wniebogłosy)
- Za sprawą nikogo innego, jak wesoło brykające klony Naruto, oczywiście (wesoło brykających klonów Naruto)
- Zamknij się. – Warknął i chwycił jego przedramię (Zamknij się – warknął i chwycił jego przedramię)
-Wyłączył? – po tym co Uchiha już zobaczył i usłyszał nie panował już nad mimiką swej twarzy tak doskonale, bezapelacyjnie był w lekkim szoku.(Wyłączył? – Po tym, co Uchiha zobaczył i usłyszał, nie panował już nad mimiką swej twarzy tak doskonale. Bezapelacyjnie był w lekkim szoku. )
- Rozsądkiem nadal przesadnie co prawda nie grzeszył... marzenie też zostało, ale wydoroślał.(Rozsądkiem co prawda nadal przesadnie nie grzeszył, marzenie też zostało, ale wydoroślał.)
- Im dłużej na niego jednak patrzyła tym bardziej nie mogła uwierzyć w to co widzi.(Im dłużej jednak na niego patrzyła, tym bardziej nie mogła uwierzyć w to, co widzi.)
- Wszyscy pochowali się po kontach obserwując go z rosnącym przerażeniem (kątach - ort)
- Gdyby trwało to jeszcze chwilę może byłby w stanie poruszyć się i oddać pocałunek, ale ledwie zdążył zauważyć jaki dotyk ust blondyna jest przyjemny kiedy błękitnooki oderwał się od niego.(Gdyby trwało to jeszcze chwilę, może byłby w stanie poruszyć się i oddać pocałunek, ale ledwie zdążył zauważyć, jaki dotyk ust blondyna jest przyjemny, kiedy błękitnooki oderwał się od niego.)
- Wolę żebyś tu był, jest w końcu ryzyko, że jak się znów obudzi to przerwie te pasy i ucieknie... patrząc na to co wyprawiał do tej pory wcale bym się nie dziwiła.(Wolę, żebyś tu był, jest w końcu ryzyko, że gdy znów się obudzi, to przerwie te pasy i ucieknie. Patrząc na to, co wyprawiał do tej pory, wcale bym się nie zdziwiła.)
- A wiecie przecież co działo się z Uzumakim gdy wrócił z misji.(A wiecie przecież, co działo się z Uzumakim, gdy wrócił z misji.)
Najlepsze teksty
–Draniu, wiem, że twoje ego ci ciąży jak idziesz, ale mógłbyś trochę przyspieszyć. – zawołał blondyn zaczepnie.
–Z tyłu są lepsze widoki. – mruknął pod nosem w odpowiedzi, uśmiechając się nieco lubieżnie.
–Chyba nie sądzisz, że cię dosłyszałem. – błękitnooki zatrzymał się czekając aż Uchiha zrówna z nim krok.
–Mówiłem tylko, Młocie, żebyś się nie wymądrzał, bo tobie z kolei jest lżej z powodu pustej głowy.
–Chyba nie sądzisz, że cię dosłyszałem. – błękitnooki zatrzymał się czekając aż Uchiha zrówna z nim krok.
–Mówiłem tylko, Młocie, żebyś się nie wymądrzał, bo tobie z kolei jest lżej z powodu pustej głowy.
Tsunade była tak zdenerwowana zaginięciem jej, co by nie mówić, pupilka, że aż nie była w stanie pić.
(Aż mi się jej szkoda zrobiło. Biedactwo, pić nie może:)
Gdy wszedł nie mógł powstrzymać lekkiego uśmiechu. Ściany były wymazane zieloną farbą, układającą się w napisy:
Gniew powoduje zmarszczki.
Picie szkodzi zdrowiu.
Hazard to samo zło.
Obserwujemy cię.
Te klony było coraz dziwniejsze, ale nie można było odmówić im pomysłowości.
W każdym bądź razie swój trening odbył w końcu na własnym podwórku. Niestety nie trwał on tyle ile powinien, a to za sprawą jednej zbłąkanej, pomarańczowej owieczki, która przyszła do niego i najwidoczniej stwierdziła, że będzie go podziwiać.
Zaczęła ogarniać go złość. Że też te stworzenia są tak bezczelne! Mało im było i musiały przywędrować nawet tutaj! I jeszcze przy tym ten egzemplarz ma czelność tak wyglądać!
Chłopak na nim zamrugał, a po chwili spojrzał na niego podejrzliwie.-Draniu…co ty zrobiłeś tym wszystkim klonom? – wydawał się przestraszony – Temu nagiemu na przykład…?
(Naruto to ma wyobraźnię:)
-Draniu,przestań. – jęknął rozpaczliwie. Ku jego zdziwieniu, chłopak wykonał polecenie wyjątkowo skrzętnie.
-Co robisz? – sapnął blondyn, spoglądając na niego.
-Nic. –rzekł złośliwie z kpiącym uśmiechem.
-Czemu?!– wrzasnął – Rób coś! Błagam…
-Nic. –rzekł złośliwie z kpiącym uśmiechem.
-Czemu?!– wrzasnął – Rób coś! Błagam…
(Nie ma to jak zdecydowanie Uzumakiego.)
Największe wpadki
Sądząc po wyglądzie recepcji źródłem wcześniejszego huku była, wywrócona teraz, lada przy której w normalnych warunkach znajdowała się kobieta zapisująca rannych lub po prostu chorych shinobi na wizyty.
Wyobraziłam sobie rządek rannych stojących w kolejce:) Toż to masakra. Bo wiesz, zwykle rannych wiezie się od razu na salę operacyjną czy ewentualnie na opatrunek, czekając na wizytę, mogliby tego, delikatnie rzecz ujmując, nie przeżyć.
Pewne jest jedno. Klony nie mają świadomości. Muszą być sterowane. Jeśli nie są, to jedynym aspektem w którym przypominają ludzi jest zewnętrzna powłoka. Nie mogą się wtedy choćby odezwać. A tamten odzywał się... i to odzywał się w ten specyficzny sposób, w pełni odpowiadający jego pierwowzorowi.
Błąd merytoryczny. Klony Naruto w mandze mogą mówić, wielokrotnie nawet kłóciły się między sobą, np. o to, który z nich jest tym prawdziwym.
Czuł się przez to coraz bardziej umęczony.
Raczej zmęczony. Umęczony kojarzy mi się z męczennikiem.
Na ich szczęście, bo z winy błękitnookiego i jego niespokojnych ruchów, Uchiha z przyjemności przymykał oczy, przez co nie mógł obserwować drogi, więc mogliby się nawet zabić.
Ewentualnie mogli by się trochę poobijać.
Swe tęczówki miał jednak nadal skryte pod powiekami.
Przymknął powieki uśmiechając się czule, gdy poczuł na włosach pocałunek delikatny, jak muśnięcie skrzydłami motyla.
Och, jak romantycznie. A tak serio, to taki poetycki styl w zdaniach kompletnie nie pasuje do całego fanficka.
-N-no co?! – Pisnął rozpaczliwie.
Piszczą nastolatki na koncertach idola. Określenie, że „Naruto pisnął” psuje mi pozytywne wyobrażenie postaci.
Inne uwagi
Muszę o tym napisać, bo to częsty błąd popełniany przez autorki. Jednak nie dotyczy on ocenianego ficka (bo tu odpuściłaś), ale poprzedniego. A mianowicie chodzi umieszczanie w tekście swoich prywatnych antypatii. O kim mowa? No oczywiście o Sakurze. Oceń sama ten fragment:
-Co z nią zrobimy? – spytał już normalnie błękitnooki, zerkając znacząco na znienawidzoną przez nich obu dziewczynę. Jak gdyby nic się nie stało. Uchiha z chęcią podjął grę.
-Możemy ją po prostu wywalić przed dom... – podsunął – jestem prawie pewien, że nie była tu sama, więc ktoś ją ocuci i zawlecze do szpitala jeśli będzie trzeba...
-Jesteś bezduszny i okrutny – Naruto pokręcił głową z udawaną naganą
-Wiem, ale po pierwsze niezbyt mnie to obchodzi, a po drugie... przecież to ta bezmózga landryna. – odparł.
To zupełnie nieprofesjonalne i psuje cały tekst. Jeżeli nienawidzą Sakury, to powinno to wynikać z fabuły (żadna nienawiść nie bierze się z niczego, zwłaszcza u osób, które w oryginale lubią lub tolerują się wzajemnie). Sakura jako postać i cała przedstawiona scena jest po prostu karykaturalna. Mam nadzieję, że zrezygnowałaś całkowicie z takiego sposobu pisania, to jest niedopuszczalne.
III. Podsumowanie
Yukami, mistrzem nie jesteś, ale na pewno idziesz w dobrym kierunku. Jak już pisałam, oceniany tekst jest zdecydowanie lepszy od pierwszego fanficka. Tu miałaś określony pomysł i konsekwentnie go realizowałaś, fabuła była spójna i ciekawa. Znacznie poprawił się twój styl pisania. Na pewno musisz jeszcze popracować nad wieloma rzeczami, ale jak na swój wiek radzisz sobie według mnie świetnie. Widziałam już wiele blogów bardzo młodych autorek i uwierz, w większości nie doczytałam nawet do końca pierwszego rozdziału. U ciebie – i nie mówię tego, by było miło - JAK ROZSIAĆ CHAOS I ZNISZCZENIE... przeczytałam z prawdziwą przyjemnością. Oby tak dalej. I mam nadzieję, że wymienione przeze mnie niedociągnięcia nie zniechęcą cię, ale wręcz odwrotnie, zmotywują do tego, by pisać lepiej. Każdy kiedyś zaczynał w ten sposób i jak to się mówi – praktyka czyni mistrza. Powodzenia.
7 komentarzy:
Musiałam podzielić ten komentarz na pół xD. Gome za kłopot. ^^"
przewijać :P. A to anty SasuSaku wstawiłam któregoś dnia, bo jakoś mnie natchnęło, kiedy znalazłam ten obrazek xD. No i jeszcze czcionka. Sama nad tym ubolewam, uwierz, ale po prostu nadal nie do końca radzę sobie z onetem, a co dopiero wtedy... No cóż, próbowałam to oczywiście nawet poprawiać, ale tylko notka wstawiała się drugi raz i tyle z tego było :C. A jeśli chodzi o entery to moja beta je uwielbia i tak enteruje, a ja potem po prostu nie widziałam powodu, żeby to zmieniać xP.
W Dodatkach napisałaś na początku o oknie z osobami obserwującymi. Wiesz, zauważyłam coś takiego u Ciebie, owszem, ale u siebie raczej nie xD.
Ten początek sama wymyśliłam, owszem. xP. Cieszę się, że się spodobał. ^^
I wiesz, dziękuję, że tak łagodnie mówisz o tym pierwszym opowiadaniu xD. Mnie osobiście ono nie podoba się już ani trochę. Miałam nawet ochotę je skasować, ale na razie porzuciłam ten pomysł. Częściowo ten pierwszy ff był właściwie pisany trochę jakby to określić "nie po mojemu". Mam bardzo dziwny nawyk wchodzenia w cudzą skórę jeśli mnie ktoś nie zna. Na szczęście jednak, powoli wyłażę ze skorupy ^^.
Do uwag co do narracji postaram się zastosować.
Za trzykropek przepraszam, jestem od niego uzależniona xD. No i jeszcze z tymi określeniami bohaterów to jest tak: staram się ich nie powtarzać, ale wychodzi to tak jak widać ponieważ imiona i nazwiska są podkreślane w Wordzie kreską, więc je zauważam, a reszta nie xP. To właśnie źródło problemu. Muszę przyglądać się uważniej ^^". Co do niekanonicznego zachowania Tsunade to szczerze mówiąc wtedy kanonu nie znałam xP. Jej postać była inspirowana głównie na innych ff. I zawsze myślałam, że Młotek to tłumaczenie od "dobe", a nie "Usuratonkachi" xD. Gome.
A ostatni rozdział... wiem, że był oderwany trochę od całej reszty. Sama nie wiem czemu tak wyszło :C. Wydaje mi się, że kiedy go pisałam miałam po prostu za dobry humor xP.
Teraz przejdę do wpadek xD. Cóż, ta pierwsza, z rannymi - nie mam pojęcia o czym wtedy myślałam. Aż dziwne, że nikt tego nie wychwycił :P.A co do kłótni klonów: teraz to wiem xD. Zaczęłam oglądać anime ^^"
Tylko w jednym miejscu poczułam się skrzywdzona xD. Chodzi mi o ten romantyczny fragment. Nie będę go bronić. Zdecydowanie nie. A to dlatego, że w pierwotnej wersji wyglądał inaczej. Dokładnie to, co tu wstawiłaś - cały fragmencik - jest autorstwa mojej bety, która stwierdziła, że tak będzie pasowało. Nie oponowałam, jak widać. ^^" A ja sama szczerze mówiąc nie znoszę romantyzmu, (niestety jednak nie da się wyzbyć się go kompletnie xD)ale zdecydowałam się tak zakończyć, wiedząc, że mnóstwo fanek yaoi uwielbia takie uniesienia. I jeszcze to piśnięcie - przepraszam, że tak skrzywdziłam Naruto xD.
Yukami
Litanii cz. II:
Teraz z "Innych uwag". Ten fragment z Sakurą powstał zaraz po przeczytaniu komentarzy w których wszyscy domagali się dla niej okrutnego losu xD. Ale tak, wyzbyłam się raczej czegoś takiego. Taką przynajmniej mam nadzieję ^^".
Jeszcze raz dziękuję za ocenę. Trochę mnie zdziwiło, że wypadła jednak w miarę pozytywnie. Spodziewałam się większego okrucieństwa xP.
No i na koniec chciałam napisać pewną rzecz. Zdaję się, że mam problem z pisaniem pod publikę. Nie mogę się czasem przemóc, żeby napisać coś tak jak ja to widzę, bo myślę, że nie spodoba się to czytelniczkom. A wszystko bierze się z tego, że uwielbiam być chwalona. Tak więc przyznaje się bez bicia, że jednak ważna dla mnie jest ilość komentarzy. Tak przynajmniej było na początku. Teraz powoli mam dość części idiotek, które tylko bezmyślnie chwalą. Może to się jakoś zmieni, ale szczerze mówiąc nie bardzo mi się to widzi na razie. Bo wiesz, tobie opowiadanie o klonach się podobało, ale było kilka osób, które uznały ten ff za zbyt dziwny i tyle. A takich pomysłów, które wystają poza standardy wyznaczone na innych blogach mam kilka. No, właściwie teraz mam już tylko takie. Będę z nich korzystać, zobaczę co się stanie. Na razie piszę trzecie opowiadanie. Póki co chyba się podoba, ale zastanawiam się co będzie potem, bo w tym opowiadaniu też pojawi się motyw, którego nigdzie indziej nie widziałam. No, ale zobaczymy. :)
Nie do końca wiem czy to, co nawypisywałam trzyma się kupy, bo jestem zmęczona. xD Jeśli za bardzo nabredziłam to najwyżej napiszę ten komentarz jeszcze raz :P. Póki co mam nadzieję, że ten się wstawi. Jest dość długi ^^".
Yukami
Pozdrawiam xD. Mam nadzieję, że dotrwałaś do tego momentu ^^.
Cholera >.<. W pierwszej części ucięło początek. Przepraszaam xD.
No wypadałoby, żebym to jakoś skomentowała ^^. Przede wszystkim dziękuję, od tego zacznijmy :D.
Zacznę od początku:
Te obrazki - chyba faktycznie masz rację. Zmniejszę je. Szczerze mówiąc ten po prawej mnie samej sprawia problemy przy czytaniu xP. Od razu jak ktoś idzie, trzeba szybko przewijać :P.~
Yukami
Mam nadzieję jednak, że nic co napisałam cię tak naprawdę nie obraziło. Chciałaś szczerą ocenę, zresztą innej nawet bym nie napisała.Jak sama przyznałaś lubisz być chwalona, a moja recenzja nie była pod tytułem: Ale super blog itp. Zresztą sama zobacz, Koko (która wg mnie pisze jednego z najlepszych blogów)też miała niedociągnięcia. Nie chcę nawet mówić o tych, które mam u siebie. Nikt nie jest idealny.
Moja rada - przestań pisać pod publiczkę, bo nigdy nie napiszesz niczego naprawdę dobrego. Wiesz dlaczego? Bo spełnianie życzeń czytelników rozwala fabułę. Już nie mówię o tym, że większość życzeń jest typu: niech idą do łóżka lub "zgnoić Sakurę". Myślisz, że u mnie w komentarzach nie ma tego? Jest, ale to mój ff i moja wizja. Nie spełniam żadnych życzeń czytelników, czasami mogę zainspirować się pomysłem, ale to wszystko. I popatrz, jakoś ludzie mimo wszystko czytają np. Rywali.
Odnośnie tego romantyzmu. To po prostu nie pasuje do stylu opowiadania i powoduje zgrzyty. Raz piszesz lekko z humorem, a potem takie zdanie w narracji. To nie Pan Tadeusz. Chyba nie umiesz odmówić becie, nawet jak coś ci się nie podoba.
A właśnie, Twoja beta lubi entery? Bez obrazy dla niej, ale powinna ci pomagać wyszukiwać błędy, niepoprawne zdania, a nie udziwniać jeszcze tekst. Tak jest właśnie rola bety.
Naprawdę wolisz stawiać na ilość, a nie jakość opinii? Ja osobiście wolę przeczytać 3 konkretne komentarze, niż nawet 100 takich typu: Ale fajny blog, itp.
Aha z tymi obserwatorami to moja pomyłka, sorki.
Na koniec powiem ci tak: sama zdecyduj, czy wolisz pisać dobrze i rozwijać własne pomysły i styl (od tego zależy czy docenią cię bardziej wymagający czytelnicy), czy może wolisz pisać tak, aby zadowolić wszystkich obecnie czytających (na przykładzie tego fragmentu z Sakurą to wychodzi koszmar) a przez to na pewno sama nigdy nie będziesz zadowolona z tego co napisałaś.
Zdaję sobie sprawę, że masz rację. Ale wiesz, sama nie mogę nawet stwierdzić teraz czy wolę jakość czy ilość w komentarzach, bo z jakością w każdym z nich kiepsko. To znaczy, bez obrazy dla kogokolwiek, ale po prostu porównując z niektórymi komentarzami na innych blogach to u mnie po prostu nie ma nic :C. Ale postaram się pisać zupełnie po swojemu. Trzecie opowiadanie jest już raczej bardziej moje niż pozostałe. Zobaczymy jak to wyjdzie. Postaram się bardziej, hm, otworzyć. Planuję przenieść bloga na blogger.com kiedy dojdę do wniosku, że to, co piszę jest znośne. Może wtedy ktoś wysili się od czasu do czasu na coś bardziej konstruktywnego.
Yukami
Wielka szkoda, że jednak nie będziesz pisać kolejnych recenzji, bo -moim skromnym zdaniem- są zdecydowanie najlepszymi ocenami blogów jakie czytałam.
No ale jakbym miała wybierać, to oczywiście przeważa Twoja twórczość :D Rywale rządzą!
Co do bloga Yukami:
Wygląd rzeczywiście trochę irytuje. Zwłaszcza dwa obrazki.
I masz zupełną rację, ja akurat zachomikowałam się w kuchni i obrazek po prawej stronie naprawdę utrudnia mi egzystencję ^^'
A jeśli chodzi o kolejny art dotyczący anty Sasusaku... to po zobaczeniu go, zaczęłam szukać takowych blogów, żeby sprawdzić, jak fanki sasusaku piszą... Czasami sama siebie przerażam, doprawdy.
Ściągnęłam sobie nawet jeden obrazek z Sakurą i Sasem :|
Najlepsze teksty Yukami są naprawdę świetne :D Od razu mi się przypomniały, gdy czytałam wcześniej jej FF.
Według mnie najlepszy:
>Gniew powoduje zmarszczki.
Picie szkodzi zdrowiu.
Hazard to samo zło.
Obserwujemy cię.
Te klony było coraz dziwniejsze, ale nie można było odmówić im pomysłowości.<
xD naprawdę świetne.
A co do wpadek... cóż :D Moje były zdecydowanie bardziej rażące w oczy. Do dziś chodzi mi po głowie ten tekst z biblioteką xD
Ach, no i jeszcze ostatnie uwagi :D
Hmmm.... ^-^ Wydaje mi się - nawet bardziej niż wydaje - że jestem w gronie tych, którzy szkalują biedną Sakurę ;D A u mnie dodatkowo obrywa jeszcze prosiakowato-krowowata Hinata ;)
Jednak nie wiem, czy będę umiała wyzbyć się tej nienawiści do nich ^^' Ta wrogość leży u mnie na dnie żołądka, jednak może uda mi się nie robić z nich takich ofiar losu?
Postaram się, chociaż naprawdę nic nie gwarantuję.
No i widzisz :D Piszesz recenzję innego opowiadania, a każdy autor może nauczyć się wielu przydatnych rzeczy i zdobyć kilka naprawdę cennych rad :)
A jeśli chodzi o pisanie pod publikę, cóż, na samym początku Refuge powiedziałam, że pisze głównie dla siebie, jednak z czasem zrozumiałam, że szczere komentarze są naprawdę świetną rzeczą i niesamowicie miło jest widzieć, że nasza praca wywołuje u ludzi jakieś emocje :)Jednak oczywiście zgadzam się z wami, czasami opinia, a komentarz -> 'komentarzyk', różnią się tak bardzo, że czasami aż się pisać odechciewa :)
No, chyba na tyle :)
Pozdrawiam Yukami, która mam będzie pisała coraz lepiej i wciąż się rozwijała (trzecie opo jest naprawdę bardzo fajne), no i oczywiście szanowną autorkę, czyli oczywiście Sanu :)
Ściskam,
Koko
Jak śmiesznie było to przeczytać po takim czasie xd. Nie pamiętam swojej ówczesnej reakcji, ale wolę jej nie sprawdzać. Boję się, że mogłoby mi to pozostawić niesmak xd. Przepraszam więc jeśli napisałam coś niemiłego, bo mogłam, jak sądzę xd. Tak, czy inaczej, wydaje mi się, że poprawiłam się od tamtego czasu. Taką przynajmniej mam nadzieję. Skasowałam mojego bloga rok temu i cały ten czas pisałam do szuflady, żeby poćwiczyć. Może nie jakoś intensywnie, ale jednak ^^. Jeśli interesowałoby cię jak teraz piszę (lat 17) to zapraszam na snyaoi.blogspot.com (w końcu też zmądrzałam i jestem na blogspocie, trochę się go wcześniej bałam, bo wydawał się skomplikowany :P). Co prawda nie jestem pewna czy tu w ogóle zajrzysz, bo teraz prawdopodobnie jesteś tylko na forum, ale poczułam się w obowiązku coś napisać ^^.
Prześlij komentarz