http://324kcal.blogspot.com/
Trochę trwało napisanie tej recenzji, ale chciałam to zrobić porządnie. Tekst był długi, więc tak wyszło. Od razu informuję, że oceniłam tylko jedną z dwóch części, a to dlatego, że za bardzo się różnią, jak na jedną recenzję. Oceniam pierwszą część, ponieważ jest skończona, a w drugiej wiele rzeczy wymaga jeszcze wyjaśnienia.
I. Informacje ogólne
Blog istnieje od czerwca 2009 czyli niedługo minie rok, od kiedy pojawiła się pierwsza notka. Oceniany fanfick – Refuge (z ang. Uchodźcy – tytuł adekwatny do treści) doczekał się już 42 rozdziałów (I część - 31).
Wygląd
Jasne tło, za co jestem niezmiernie wdzięczna. Często autorzy używają białej czcionki na czarnym tle. Nie mówię, że wygląda to źle, ale przy takim połączeniu strasznie męczy mi się wzrok. Dlatego osobiście cenię sobie jasne tła. Czcionka prosta, wyraźna, a po powiększeniu nie powoduje oczopląsu i tekst się nie zlewa.
Poruszanie się po blogu
Na blogu są jeszcze dwa inne fanficki poza Refuge, ale jest również archiwum, więc raczej dla nikogo nie powinno stanowić problemu znalezienie danego rozdziału.
Dodatki
Poza okienkiem z osobami obserwującymi, kilka standardowych dodatków, jak ramka „o sobie”, spis tekstów i wspomniane archiwum. Jest też ostrzeżenie „sceny erotyczne męsko-męskie, wulgarny język, przemoc, sceny tortur” co w przypadku akurat tego blogu jest jak najbardziej na miejscu. Niech czytelnik wie, czego ma się spodziewać.
II. Tekst
Fabuła jest dość oryginalna, jeżeli chodzi o blogi SasuNaru – środowisko gangsterskie, jest jednak kilka – poza bohaterami rzecz jasna - nawiązań do mangi (Uzumaki nawraca Gaarę, Sasuke na skutek spotkania z Itachim postanawia realizować własne plany, zostawiając Naruto, a druga cześć – tak jak Shippuuden – ma miejsce po upływie czasu). Wszystko dzieje się w świecie rzeczywistym, jednak bohaterowie nie do końca są zwykłymi ludźmi – mają pewne nadprzyrodzone moce.
Akcja rozgrywa się w kilku miejscach, jednak większość wydarzeń pierwszej części ma miejsce w Miles City – rodzinnym miasteczku Sakury, gdzie telewizor ledwo odbiera, a próba uruchomienia Googli kończy się fiaskiem, bo „tu nawet skurwiony Internet nie idzie!”. Bohaterowie zostali zmuszeni mieszkać na tym „zadupiu”, ponieważ są ścigani przez dwie organizacje. W Miles City akcja toczy się powoli i możnaby powiedzieć, że sielankowo. Główny problem to rodzina Fajfusów (czyli familia Haruno) oraz ekipa filmowa, która w „zapadłej dziurze” kręci najnowszą część Bonda pt „Wiosna młodości”. Tu też najwięcej jest opisów relacji łączących Sasuke z Naruto. Reszta, mimo że mamy świadomość jej istnienia, zostaje zepchnięta na dalszy plan. Aż do wyprawy do Brazylii. Kończy się sielanka, do gry wchodzą inni, wcześniej ledwo zarysowani bohaterowie. Teraz życie Sasuke i Naruto zmienia się. Oni sami też wydają mi się inni niż w poprzednich rozdziałach.
Narracja
Trzecioosobowa, choć nietypowa. Dlaczego? Narrator, który powinien być obiektywny, często przedstawia świat oczami bohaterów. Myśli Sasuke i Naruto są tu jakby częścią narracji, często też pojawiają się w niej przekleństwa. Na początku nie powiem, przeszkadzało mi to, ale po pewnym czasie się przyzwyczaiłam. Co więcej, uznałam, że opisy świata przedstawionego z punktu widzenia bohaterów są zdecydowanie ciekawsze, barwniejsze i zabawniejsze.
Jest jednak coś jeszcze. Wiem, że to nie jest żadna literatura piękna i na niektóre zasady można przymknąć oko, jednak jak dla mnie za dużo słownictwa potocznego w narracji. Np. Naruto siedział z wielkim bananem na gębie w samolocie (akurat to sformułowanie jest nadużywane, bo w jednym rozdziale pojawiło się kilka razy). Użyte w dialogach lub jako myśli bohaterów ok., ale poza tym, tego typu określenia nie powinny się pojawiać.
Styl
Zastanawiałam się, dlaczego (mimo że nie lubię tematyki gangsterskiej i nigdy nie byłam fanką opowieści o superbohaterach z nadprzyrodzoną mocą) tak bardzo podoba mi się Refuge. I doszłam do wniosku, że to zasługa stylu pisania. Otóż, mimo że tematyka taka, a nie inna, tekst jest pełen humoru. Sakura, która zmieniła płeć, a wcześniej nazywała się Geylord Fajfus (Koko, skąd ty wytrzasnęłaś to połączenie, lepszego bym nie wymyśliła :)), jej „cudowna” rodzinka z pastorem-homofobem na czele, czy też ekipa filmowa pod przywództwem Gaia, który ma pociąg do młodych chłopców, a konkretniej do Lee. Większość rozdziałów czyta się lekko i przyjemnie (choć są i miejsca ciężkie w odbiorze – np. zagmatwane relacje między różnymi organizacjami). Pojawia się też dużo odniesień do aktualnej rzeczywistości: gra w Sprite/pragnienie, Moda na sukces, Harry Potter itp., więc każdy wie o co chodzi i to wprowadza zabawne skojarzenia.
Opisy
Bardzo szczegółowo opisywane są detale, dzięki czemu postaci i pomieszczenia łatwo sobie wyobrazić, stają się wręcz namacalne.Jednak czasami brakuje mi ogólnych opisów sytuacji – co, jak i dlaczego, jednak rozumiem, że fanfick ma taki właśnie charakter: dużo tajemnic i informacji, które zostają (lub dopiero będą) wyjaśniane w kolejnych rozdziałach.
Dialogi
Dialogi w Refuge zwalają z nóg. Tak bym to określiła jednym zdaniem. Są pomysłowe, pełne różnych odniesień i ciętych, humorystycznych ripost. Wspaniale oddają charakter wykreowanych bohaterów i jak najbardziej do nich pasują. Najlepsze są według mnie dwie pary dialogowe: oczywiście Sasuke i Naruto (te ich wredne przepychanki słowne) oraz rozmowy wewnętrzne Uzumakiego z Kyuubim (zwłaszcza kpiny demona z inteligencji blondyna). Dialogi to zdecydowany atut Refuge i moim zdaniem zasługują na najwyższą ocenę.
Bohaterowie
Sasuke
Bardzo trafnie określiła go w tekście Sakura: Sasuke nie jest jakimś zciotowaciałym pedałem idioto! To przecież Sasuke! No właśnie, Uchiha – mimo że woli Naruto niż kobiety – jest facetem z jajami, przerośniętym ego i wrednym charakterem. Ma zdecydowanie zbyt wysokie mniemanie o swoim tyłku, czego wyraz daje aż nadto. Tak jak mangowy Uchiha jest wiecznie oblegany przez rzesze fanek i uwielbiany przez całą resztę, ale nic sobie z tego nie robi. Interesuje go realizacja własnych celów i nie waha się do tego wykorzystywać innych. Zawsze kieruje się twardym racjonalizmem. No prawie zawsze. Wyjątek stanowią jego relacje z blondynem, który jako jedyny wzbudza w nim pożądanie i jakiekolwiek cieplejsze uczucia.
Naruto
Niepozorny blondyn z Chin, od którego „nawet cheerleaderka jest bardziej męska”. Nie wie do czego służy wynalazek zwany radiem i z zafascynowaniem patrzy w ekran telewizora - nic dziwnego, w końcu mieszkał w klasztorze. Jednak jeżeli ktoś spodziewa się typowego, uległego uke, który na każdym kroku zachowuje się jak pensjonarka – nic bardziej mylnego. Blondyn również ma charakter, a w złośliwościach nie ustępuje swojemu przyjacielowi. Jest porywczy, szybciej robi coś niż myśli i łatwo daje się sprowokować. Jak twierdzi, jego osoba niesie ze sobą nieprzerwany łańcuch niespodzianek (ciekawe, jak ktoś taki mógł mieszkać w klasztorze i nie doprowadził całej żyjącej tam społeczności do białej gorączki). Naruto uważa, że z czasem staje się coraz mądrzejszy, a to za sprawą sentencji wyczytanych w pismach dla kobiet i pokrętnych filozofii.
Sakura
Na pierwszy rzut oka: wysoko, zgrabna, z długimi różowymi włosami. Jednak przy bliższych oględzinach okazuje się, że ma dziwny, nienaturalny głos, mocno zarysowaną szczęka, duży nos. No cóż nic dziwnego, gdyż, jak się okazuje trochę później, Sakura Haruno nazywała się dawniej Geylord Fajfus i byłą mężczyzną… Mimo, że jest lekarzem, z charakteru przypomina głupią, pustą lalkę. Ma klapki na oczach, widzi tylko i wyłącznie Sasuke i nie docierają do niej żadne argumenty. Nie dostrzega tego, co dzieje się dookoła niej, żyje we własnym, wyimaginowanym świecie, w którym ona i Sasuke są parą. Ma skłonności do przesady i tragizowania, co widać, gdy rzuca się za trumną niezbyt jej bliskiego ojca. Może i lepiej, że zmieniła płeć, bo od tego typu kobiety, gorszy jest chyba tylko mężczyzna z takim charakterem.
Sceny yaoi
Bohaterowie nie raz i nie dwa znajdowali się w sytuacji, w której czytelnikowi przychodziło na myśl – a teraz do czegoś dojdzie. Jednak nie tak szybko. Może i niektórzy byli zawiedzenie tym, że na scenę yaoi musieli poczekać do 12 rozdziału, ja jednak uważam, że to bardzo dobrze, że nic nie zostało przyśpieszone. Tym bardziej, że scena kulminacyjna była poprzedzana takimi perełkami:
- Jesteś Sprite. Powinieneś później ugasić moje pragnienie – mruknął, tuż przed tym jak brunet go pocałował. (…) Mimowolnie zaczął wyobrażać sobie jak Uchiha wygląda nago. Jaka jest w dotyku jego skóra, jak twardy jest… Uśmiechnął się odrywając od ust Sasuke. Oblizał napuchnięte wargi.
- Jak teraz ugasisz pragnienie?
- Sądzę, że pragnienie ugasi się samo – uśmiechnął się wrednie i wstał. Spojrzał jeszcze na niewielką wypukłość w spodniach blondyna. Podniósł swoją część książek i nawet się nie żegnając poszedł w stronę samochodu.
- Jak teraz ugasisz pragnienie?
- Sądzę, że pragnienie ugasi się samo – uśmiechnął się wrednie i wstał. Spojrzał jeszcze na niewielką wypukłość w spodniach blondyna. Podniósł swoją część książek i nawet się nie żegnając poszedł w stronę samochodu.
Co do samych scen yaoi, jeżeli ktoś spodziewa się kwiatków, motylków i romantycznych scen w łóżku – nic z tych rzeczy. W Refuge normą jest raczej Sasuke mówiący do Naruto: chcę się z tobą pieprzyć . Poza tym bohaterowie cechują się wyuzdaniem i niezwykłą pomysłowością co do miejsc. No bo kto uprawia seks w konfesjonale…
Błędy
Jak na taką ilość tekstu naprawdę byłoby cudem, gdyby błędy się nie pojawiły. Tu też się występują, i choć wydaje mi się, że są raczej wyrazem pośpiechu, a nie niewiedzy, wypiszę klika.
Na początek trzy, które pojawiają się często: Niech to szlak, różowo-włosa i blond-włosy. Powinno być :Niech to szlag, różowowłosa i blondwłosy. Co prawda w słowniku nie ma takiego słowa jak różowowłosa, ale to coś na zasadzie analogii do wyrazu np. czarnowłosa.
A teraz kilka innych:
Będziemy musieli pana skuć i zawieść na komendę. (zawieźć)
Wolę być skunksem, niż modliszkom. (modliszką)
W koncie odkrył tylko łóżko. (kącie)
Czuł ciepłą wodę lejącą się po głowie i kroki na schodach. (z tego zdania wynika, że czuł też kroki na schodach)
Naruto wstał wciąż klęczał przed brunetem. (to wstał, czy klęczał?)
Wszyscy wiedzieli do czego brunet jest zdolny się posunąć. (albo do czego jest zdolny, albo do czego może się posunąć)
Uśmiechnął się na swoje myśli. (do swoich myśli)
Do środka wbiegło kilkunastu ochroniarzy z bronią w ręku. Spojrzało najpierw na Naruto. (Spojrzeli najpierw na Naruto)
Mogę poprosić Sakury. (mogę poprosić Sakurę)
Brunet wyjechał właśnie z miasta i wjechał w drogę, którą tutaj przyjechał. (wyjechał, wjechał, przyjechał – masło maślane)
Zerknął jeszcze raz na gapiącego się bruneta i zszedł z nerwami na dół. (zdenerwowany zszedł na dół)
Leżał na łóżku i patrzył z bananem w gębie na okno w dachu. (wspomniany banan; tu naprawdę można pomyśleć, że Naruto właśnie je banana; wiem, że chodzi o uśmiech, ale właśnie dlatego, nie powinno się stosować mowy potocznej w narracji)
- Ogłuchłeś? – Naru spojrzał na niego i przekrzywił lekko głowę. (zdrobnienie imienia można stosować w dialogach lub myślach bohaterów, ale nie u narratora).
- Kim jesteś? – Psy spojrzały na niego zdziwione. (to samo; psy to obraźliwe określenie policjantów, co ono robi w narracji?).
Słodziła mu i podrywała bruneta na wszystkie możliwe sposoby. (to tak jakby byłą mowa o dwóch różnych osobach, a chodzi o Sasuke; skoro: słodziła mu, to dalej: podrywała go na wszystkie możliwe sposoby.)
Nikt nie widział z lekarzy jeszcze takiego przypadku. (Nikt z lekarzy nie widział jeszcze takiego przypadku)
·Za nim złapać go! ( Za nim, złapać go! )
Kiedy się obrócił ktoś stęknął z wysiłku. (Kiedy się obrócił, ktoś stęknął z wysiłku.)
Prowadzę jeśli nie zdążyłeś zauważyć młocie. (Prowadzę, jeśli nie zdążyłeś zauważyć, młocie.)
Boże Uchiha telewizja ci szkodzi. (Boże, Uchiha, telewizja ci szkodzi.)
Najlepsze teksty
Każdy fanfick ma jakieś swoje teksty-perełki, które czyta się z uśmiechem na ustach po kilka
razy. W Refuge było ich tak dużo, że trudno wybrać te najlepsze. Ale ostatecznie, to mój
subiektywny wybór:
- Wiesz Naruto zdaję sobie sprawę, że stosunkowo niedawno przebywasz w USA i nie zdążyłeś jeszcze
wszystkiego poznać, ale kolor różowy noszony przez mężczyzn jest uważany za przynależność do grupy zwanej
pedałami.
Ostatecznie nie kupili koszuli z czachą i krzyżami. Blondyn wyglądał w nich jak zbiegły
satanista, co chyba jeszcze bardziej go wyróżniało niż te pedalskie ciuchy.
- Nie wiem czemu zmieniałaś imię. Geylord brzmi tak… tak rasowo.
- Co? – Podniósł się do siadu – O co ci znowu… - spojrzał na swoją rękę w spodniach.
Cholera jak ona się tam znalazła?! Przecież nic mu się nie… śniło. Jego usta wygięły się w
grymasie. No tak śniło mu się jak maca Sasuke. Do diabła!
- Może ci ją pomogę wyjąć. Zacięła się?
Buzia młodszego chłopaka niebezpiecznie przypominała głowę robaka. Dosłownie. Oczy, nos,
usta, czoło. Wszystko, dosłownie wszystko. A jego krzaczaste brwi miały za zadanie
odstraszać chyba inne owady. Uzumaki aż się wzdrygnął.
Wypijmy za to! – Wykrzyknął Sasuke i wznieśli toast. Później poprawili go głupotą blondyna,
wypili za Kyuubiego, a na końcu za pustynię. I później czarnooki wzniósł prywatny toast za
tyłek blondyna.
- A co jak chciał cię zgwałcić?!
- Wsadzić węża do jaskini?
- Co?
- No wsadzić węża do jaskini? Bo nam mówili w klasztorze, że tak się gwałci.
- Gwałciliście w klasztorze? – Zapytał brunet zdziwiony i spojrzał uważnie na blondyna.
Och! Zapomniałem, że ty nosisz różowe okulary.
- Mówiłeś, że różowy to kolor pedalski.
- Kurwa, nie o to mi chodzi! Sakura widzi tylko czubek własnego nosa. No i może jeszcze mój
tyłek – mruknął po chwili zamyślenia.
Prowokuje go drań jeden! Ale nie. On jest przecież mnichem. W klasztorze uczyli go spokoju.
Właśnie, medytacji. Boże… czemu on wtedy musiał spać.
Telenowela była niebezpiecznie kiczowata, naiwna i zagmatwana. Niebezpiecznie
przypominała wysysacz mózgu, który ukrywał się pod pseudonimem ”Mody na sukces”.
Sasuke już kilkakrotnie słyszał o tym draństwie. Mówili, że jest to nawet gorsze niż heroina
Góry się przenosi idioto, nie wali.
To ja będę pierwszy, który zwali.
Zwalić to możesz co innego.
- Jestem Kyuubi.
- Kto? – Niebieskooki uniósł brwi ku górze.
- Kyuubi – największa atrakcja Disneylandu.
- Serio?
Nie matole! – Teraz głos słodkiego zwierzaczka nieprzyjemnie przypominał warkot, który
codziennie budził blondyna. Towarzyszył mu prawie całe życie i krytykował każdy krok
chłopaka. Tak zwany wewnętrzny głos, jak ludzie lubili mówić. Chociaż szkoda, że nie znali w
pełni znaczenia tego słowa…
Jesteś takim wypierdkiem? Pół życia mi się plułeś, że jesteś najpotężniejszym demonem, a ty nawet od kozy nie
jesteś większy!
Największe wpadki
Na początek coś, co z pewnością przyprawiło fanów Naruto o stan przedzawałowy:
Powtarzasz się. Odczep się już, kumalski?
Nie! Nie będziesz sobie robił ze mną co będziesz chciał, kumalski?!
Jestem wredna, że się o to czepiam, wiem, ale nie mogłam się powstrzymać:))Dla wyjaśnienia, po interwencji czytelników Koko nigdy więcej nie zastosowała tego Jetixowego określenia.
No, ale lecimy dalej:
- Nie jesteś zmęczony? – Zapytał cicho z fascynacją patrząc na jego dłonie trzymające kierownicę, jak zmieniał lewarek, by jechać szybciej.
Chyba bieg zmieniał, lewarek to podnośnik samochodowy.
- Dowiedziałem się, że można wypożyczyć książki. Pożyczyłem od jednej dziewczyny kartę. Będziemy mogli iść czytać w jakieś wygodniejsze miejsce – powiedział Sasuke z błyskiem w oku patrząc na blondyna.
Sasuke to debeściak, dowiedział się ze z biblioteki można wypożyczać ksiązki:)Skojarzyło mi się to reklamą Leroy Merlin: Pan Jacek zamontował prysznic. Też bądź bohaterem w swoim domu.
Naruto podbiegł do niego i zabrał mniejszą połowę ksiąg.
Klasyczna wpadka - przecież z matematycznego punktu widzenia nie ma mniejszej lub większej połowy (choć pani od matematyki tłumacząc to mówiła, że i tak większa połowa z nas tego nie zrozumie:))
Brunet uderzył pięścią w drogę asfaltową, a wszystkie domy runęły jak te budowle z kart. (…) Chwilę później ludzie zaczęli podnosić się z gruzów domów (nie dość, że przeżyli, to jeszcze sami wydostali się spod gruzów?), a następnego dnia chłopcy znajdują w domu Sakury większość swoich ubrań (to ciekawe :))
Naruto poczuł szarpnięcie za rękę, a później leciał jak ten ptak. Chociaż bardziej by pasowała określenie - spadał. W dół wodospadu. Czuł rękę zaciskającą się na jego dłoni. Zamknął oczy.
- Zacznij kumulować energię!
- Co?! – Wrzasnął Uzumaki przyciągając bruneta.
Dlaczego ziemia tak szybko się przybliża?
- Zacznij kumulować czakrę! No dalej, uwolnij Kyuubiego!
- Jesteś pewien?! – Zapytał sceptycznie Naruto, jednak kiedy zobaczył coraz bardziej wyraźne jezioro zamknął oczy.
- Zacznij kumulować energię!
- Co?! – Wrzasnął Uzumaki przyciągając bruneta.
Dlaczego ziemia tak szybko się przybliża?
- Zacznij kumulować czakrę! No dalej, uwolnij Kyuubiego!
- Jesteś pewien?! – Zapytał sceptycznie Naruto, jednak kiedy zobaczył coraz bardziej wyraźne jezioro zamknął oczy.
Nie jestem pewna, ale to dość niezwykłe, że w ciągu kilku sekund lotu nie dość, że zdążyli porozmawiać (Sasuke inteligent tłumaczy plan podczas spadania), to jeszcze Naruto zdążył na czas skumulować chakrę.
No i na koniec perełki.
Ja wiem, że bohaterowie mają pewne ponadludzkie zdolności, ale istnieją przecież prawa logiki i fizyki. Dlaczego więc niektóre sceny z Refuge przypominają mi kino z cyklu „zabili go i uciekł”?
Szepnął jeszcze ktoś, gdy reszta z krzykiem zaczęła strzelać w ich stronę. Sasuke z trudem wyminął kule.
Wyminął coś, co porusza się z prędkością bliską prędkości dźwięku? Nawet Pogromcy Mitów nie mieliby wątpliwości, że to niemożliwe.
Gdy wystrzelił brunet wszyscy leżeli martwi.
Jak on jednym strzałem zabił wszystkich?
Był tylko poziom wyżej od blondyna. Nagle spadł na niego deszcz kul, które na szczęście odbiły się od metalowych poręczy.
Wszyscy celowali w niego, a każdy trafił w poręcz? Cuda istnieją?
Jednak to wszystko to tak naprawdę nic w porównaniu ze sceną z rozdziału 30:
Przyłożył pistolet do skroni i odbezpieczył.. Kiedy blondyn zaczął się rzucać strzelił.
W następnym rozdziale dowiadujemy się , że Naruto odwrócił głowę i: w ten właśnie mniej czy więcej logiczny sposób kula znalazła się miedzy zębami. Trzymał ją tak jakby chciał ją przegryźć.
Niestety, obawiam się, że w tym wypadku Naruto nie pomógłby nawet cud.
III. Podsumowanie
Refuge jest zdecydowanie jednym z lepszych fanficków Sasunaru. Mimo że fabuła jest niezwykle rozległa, czasem pełna niedomówień i nowych postaci – udało się tu zachować jedną istotną dla mnie rzecz. Tekst nie jest wydłużany innymi wątkami, wszystkie wydarzenia są związane z Sasuke lub Naruto.
Koko, jestem naprawę pod wrażeniem twojej wyobraźni i kreacji świata przedstawionego. Nawet, jeżeli niektóre rzeczy są zagmatwane i niejasne, tak naprawdę wszystko ma sens i nic nie bierze się z niczego. Jestem pewna, że jeżeli uda ci się dokończyć drugą część Refuge, okaże się on niesamowitą, świetnie napisaną historią , w której wszystko zostanie wyjaśnione i połączone w całość. I zapewne każdy fan Sasunaru będzie trzymał ten tekst na dysku.
7 komentarzy:
Em, em, chyba mogę jakoś skomentować, nie? xDD
Więc ja się zgadzam. Zresztą, ja zawsze, gdy mam pisać komentarze po Tobie, to nigdy nie wiem, co napisać, żeby się nie powtarzać. xP
Refuge ma zdecydowanie fanatastyczne dialogi, zwłaszcza te Sasuke-Naruto, a kilka z nich mam zapisane w specjanym zeszycie! xD
Jeżeli chodzi o recjenzję, to przyjemna i konstruktywna, plusy i minusy i od razu wiadomo na co potem kłaść nacisk. ^^
No, Koko, Tobie nie pozostaje nic innego jak pisać i pisać, a ja będę się starać nie pogubić w intrygach, chociaż ostatnio wszystko kumałam. xP
Hibari.
Chciałabym bardzo podziękować za napisanie recenzji. Odwaliłaś kawał naprawdę dobrej roboty :) Zebranie tego wszystkiego w całość, wszystkich tych cytatów, wpadek i w ogóle cały opis, charakterystyka bohaterów, no super! :D Strasznie mi się podoba.
Na początku myślałam, że będzie to coś w stylu innych ocenialni, z tymże tylko, że tutaj skupisz się bardziej na stronie językowej, stylu, ortografii itd. I szczególnie szablon jakoś budował we mnie przekonanie, że zastanę tutaj brutalną ocenę. Oczywiście konstruktywną, jednak padnie wiele ostrych słów pod moim adresem. Tak nawiasem to ta kobieta mnie przeraża xD Naprawdę, jak czytałam recenzję, ona się cały czas na mnie patrzyła TYM wzrokiem xD. Ale wracając do tematu, spotkało mnie miłe zaskoczenie. I nie mam na myśli tego, że mnie oszczędziłaś ;). Ocena napisana jest tak fajnie, zabawnie i w ogóle nie wyśmiewasz w jakiś szyderczy sposób moich gaf, tylko mówisz o nich konstruktywnie i tak lekko. Nie żebym cię uważała za jakąś wredną załzę, ale moje błędy są takie, że naprawdę można się zdenerwować, szczególnie pisząc tak długą recenzję i czytając całe Refuge od nowa.
No dobrze, ale od początku.
Bardzo podobało mi się streszczenie pierwszej części. Trochę zaskoczyło mnie, że tylko ją oceniałaś, ale twoje argumenty są jak najbardziej oczywiste i racjonalne. Mam nadzieję, że będę się mogła zgłosić do ciebie, kiedy skończę drugą część ;)
Co do narracji mi również bardzo się podoba, ale pomysł wzięty jest z "Blemisha", którego jestem wielką fanką, nie wiem czy czytałaś :), jeśli nie, gorąco polecam. 'Bom Bom' staram pisać się w trochę inny sposób, jednak tak się już przyzwyczaiłam do narracji z 'Refuge', że nie wiem, czy te różnice będą jakoś bardziej zauważalne. Co do mowy potocznej, zapamiętam i postaram używać się jej jedynie w dialogach, Tak samo jak i wulgaryzmów, choć to będzie to ciężkie, zwłaszcza w nowym opowiadaniu. Refuge się już uspokoiło nieco (tak mi się przynajmniej zdaje), a w nowym BB będzie od nowa relacja Sasuke i Naruto. Chcę tutaj powrócić właśnie do stylu z pierwszej części Refuge.
Teraz o Sakurze = Geylordzie, cóż... ^^' z tą moją kreatywnością to nie do końca prawda. Imię i nazwisko zaczerpnęłam z filmu 'Poznaj mojego tatę' z Benem Stillerem, czy coś takiego. Bardzo fajny film polecam ;) Ale imiona i nazwiska postaci z pierwszego Bom Bom wymyślałam sama ;)
Szczerze uważam, że tekst ze spritem i pragnieniem był chyba najbardziej udanym w całej mojej dotychczasowej twórczości. Sama nie wiem, jak udało mi się coś takiego fajnego napisać xD Widocznie byłam wtedy w szampańskim humorze.
Charakterystyka bohaterów również bardzo mi się podoba. Awww czytając ją przypomniały mi się dobre stare czasy ^^
Sceny yaoi:
Cóż, szczerze to niektóre osoby miały mi za złe, że już w 12 rozdziale pojawił się stosunek, ale mniejsza :) Haha xD Mam jeszcze kilka pomysłów co do dziwnych miejsc na seks ;)
Jeśli chodzi o błędy, to bardzo podoba mi się, że nie wypisywałaś automatycznie jak lecą, wpisując literówki czy coś, jednak wzięłaś takie które często się zdarzają.
Najlepsze teksty, hmm większość pamiętam, ale nie sądziłam, że będzie ich tu aż tak dużo. Jest mi bardzo miło, że się aż tyle podoba :)
Największe wpadki. Och, to z pewnością część która mi się najbardziej podoba xD I moim zdaniem nawet najlepsze teksty nie mają z nią szans, tak jest śmieszna xD
Co do kumalski miło sobie było o tym przypomnieć :D Ach, ale was wtedy wkurzyłam ^___^
Lewarek jest usprawiedliwiony! Pytałam się ojca, który mi powiedział, że tak to się właśnie nazywa. Ja w samochodzie wiem ino, że jest kierownica, siedzenia radio no i bagażnik. Cztery kołka też się czasem zdarzają ;)
Hah! Ale najlepszy jest chyba tekst z biblioteką, bezcenny xD Ja zawsze wierzyłam w inteligencję Sasuke (i własną też przy okazji ;)).
Na uwagę zasługuje również numer Sai`a z waleniem domów xD. Ale jak możesz nie wierzyć w zdolności mieszkańców Milles City, no naprawdę xD
A co do perełek: ej! W Matrix`ie Neo wymijał tak kule! xP
Z wystrzałem bruneta, eee nie czuje tego zdania, dlatego podejrzewam, że miałam wówczas coś innego może na myśli, sama nie wiem. A jeśli chodzi o te wystrzały i barierkę, no ale na filmach nikt nigdy nie trafia do głównych bohaterów, noo! xD
A ostatnia perełka no... no ja naprawdę nie wiedziałam jak napisać ten 30 rozdział. Z tą kulą w zębach widziałam kiedyś w 'Masce' Z Carreyem (tak się to pisze?).
No i podsumowując, czy ja wiem, czy jeden z lepszych. Ja go raczej uważam za taki przeciętny ;) Większość osób z pewnością interesowała się nim tylko ze względu na liczne sceny erotyczne.
Ja również nie lubię, kiedy wprowadza się nowe wątki i postacie, które czasem stają się tak samo ważne jak Sasuke i Naruto. W końcu Sasunaru to sasunaru i żaden Gaara flirtujący z Shikamaru, czy Kiba z Neij`m tego nie powinni zmieniać, o!
A teraz już kończąc:
Dopiero czytając tą recenzję uświadomiłam sobie jak bardzo pierwsza część różni się od drugiej. Właśnie tak jak kiedyś powiedziałaś, że to są jakby dwa oddzielne opowiadania. Najśmieszniejsze jest jednak to, że mam już wszystko wymyślone do drugiej części i owa przepaść między częściami wydaje mi się jeszcze większa.
I w sumie to cieszę się, że piszę teraz Bom Bom, bo trochę humoru naprawdę się przyda. Chociaż czytając najlepsze teksty miałam wrażenie, że moje poczucie humoru się już stępiło xD Muszę nad nich popracować.
O matko, to chyba mój najdłuższy komentarz. Już naprawdę kończąc, jeszcze raz bardzo, bardzo dziękuję ci za recenzję. Za konstruktywne słowa i w ogóle za to, że poświęciłaś mi czas. Będę trzymała się twoich rad, no i miejmy nadzieję, że wkrótce zgłoszę się do ciebie z prośbą o kolejną recenzję drugiej części Refuge.
Pozdrawiam gorąco! :)
Blog ten ma jeden wielki plus, dzięki niemu można znaleźć takie perełki. Jestem na razie na drugim rozdziale, ale zapowiada się rzeczywiście świetnie. Pewnie jakbym nie przeczytała twojej recenzji to bym się nawet za niego nie brała. Wiadomo, dużo rozdziałów, lenistwo itd.
Recenzja również bardzo mi się podoba, bo - w przeciwieństwie do innych blogów z ocenami - skupia się przede wszystkim na opowiadaniu, a nie czy szablon jest ładny, czy brzydki szablon.
Pomyliłas się w jednej sprawie... ;] Chodzi o ten lewarek. Fakt, podnosi się nim samochod. Ale nazwa ta równiez używana jest do tej denerwującej wajchy na srodku auta ;P (lewarek skrzyni biegów). :)
Zainteresował mnie twoj blog;) z niecierpliwością czekam na kolejną notkę. a tymczasem dodaje cie do linkow;)
Kochałam Refuge. Wydrukowałam niemalże całe, a przynajmniej do momentu w którym przestałam czytać. Ostatnio, podczas robienia porządków, znalazłam ryzę druczku w teczce. Aż się wzruszyłam. To opowiadanie na prawdę było świetne. Dzięki niemu zaczęłam więcej rysować a nawet sama napisałam własne SasuNaru. Niestety nie pamiętam adresu (chyba, głupia ja, usunęłam bloga). Obecnie piesiąt twarzy Grey'a przypomniało mi główne sceny z mojej historii. Pożałowałam, że nie zmieniłam postaci na heteroseksualne i nie pokazałam opowiadania żadnemu wydawnictwu.
Wracając do tematu: przy Refuge, piesiąt twarzy Grey'a i opowiadania erotyczne to jest dno.
Boże... minęły 4 lata? Może 5? A ja, ostatnio czytając wydrukowane fragmenty, wciąż podziwiam autorkę. Każdego dnia zaglądałam na jej bloga, wyczekiwałam nowych postów i polecałam opowiadanie komu tylko się dało. Strasznie żałuję, że nie mam dostępu do bloga Koko.
Ani do swojego własnego.
Prześlij komentarz